Metoda nabywania wiedzy dzogczen i odkrywania naszego prawdziwego stanu nazywa się naukami dzogczen. Nie jest to teoria wymyślona przez kogoś lub wniosek, do którego dochodzi się poprzez intelektualną analizę, ale doświadczenie, wiedza i zrozumienie oświeconych istot.

W naukach dzogczen, nasza prawdziwa natura nazywana jest także pierwotnym stanem. Zrozumienie czy też odkrycie pierwotnego stanu nosi nazwę rigpa. Słowo rigpa tłumaczy się jako „stan wiedzy” lub „natychmiastowa obecność”. Najważniejsze jest prawdziwe spoczywanie w tym stanie i doświadczanie go.

Tybetańskiego terminu rigpa używa się czasami w znaczeniu „inteligencji”. Ale to słowo w naukach dzogczen nie oznacza jedynie zwykłej wiedzy czy intelektu. Chodzi tutaj o doświadczenie. Kiedy ktoś sam uzyskuje doświadczenie natychmiastowej obecności, wtedy ją rozpoznaje i rzeczywiście wie, co znaczy rigpa.

Nauki dzogczen nie są filozofią, doktryną religijną ani tradycją kulturową. Kto zrozumie przesłanie tych nauk, pojmie swój prawdziwy stan. Zrozumienie własnego stanu jest jedynym źródłem, z którego może wypływać pomoc dla innych, bo dopiero obserwując własne ograniczenia i napięcia stajemy się naprawdę wrażliwi na cudze cierpienie. Współczucie powstaje wówczas spontanicznie. Wszelkie nauki przekazywane są w kontekście danej kultury. Ważne jednak, by nie utożsamiać jej z istotą tych nauk. Sednem nauk dzogczen jest wiedza o naturze jednostki. W rzeczywistości człowiek Zachodu, który chce praktykować tybetańskie nauki, wcale nie musi przeobrażać się w Tybetańczyka. Przeciwnie – powinien umieć połączyć te nauki z własną kulturą, by je potem przekazywać w esencjonalnej formie innym ludziom Zachodu. Często ludzie Zachodu, zetknąwszy się z naukami wschodnimi, zaczynają deprecjonować własną kulturę. Taka postawa jest poważnym błędem, gdyż w każdej kulturze tkwią wartości związane z jej otoczeniem i uwarunkowaniami. Nie można twierdzić, że jedna kultura przewyższa drugą. Istotne jest raczej to, w jakim stopniu dana kultura sprzyja rozwojowi wewnętrznemu jednostki.

Nauki dzogczen może praktykować zarówno mnich, jak i katolicki ksiądz, czy robotnik. Ponieważ nie zmieniają one ludzi z zewnątrz, ale doprowadzają ich do przebudzenia wewnętrznego, dlatego mogą oni dalej pełnić w społeczeństwie te role, które przypadły im w udziale. Jedyną rzeczą, o którą poprosi mistrz dzogczen, jest obserwacja samego siebie. Dzięki temu można osiągnąć świadomość, potrzebną do stosowania nauk w życiu codziennym.

W naukach dzogczen termin „wiedza” oznacza stan świadomości, porównywalny do lustra. Natura lustra pozostaje czysta, niezależnie co się w nim odbija. Kiedy znajdujemy się w stanie wiedzy, naszej prawdziwej natury, to nic nie może nas uwarunkować. By przedstawić naszą relatywną sytuację, często przywołuje się symbol klatki. Porównuje się jednostkę do ptaka w klatce, który jest jednocześnie przez nią chroniony. Klatka to symbol ograniczeń ciała, mowy i umysłu. Tak wygląda normalna egzystencja człowieka. Problem w tym, że nie jesteśmy świadomi swej sytuacji, dlatego, że wzrastaliśmy w klatce od wczesnego dzieciństwa. Jeśli jesteśmy świadomi swoich ograniczeń, to możemy je przezwyciężyć. Ptak, który żyje w klatce, daje w niej życie swemu potomstwu. Przychodzi ono na świat ze skrzydłami. Nawet jeśli w klatce nie może fruwać, to sam fakt posiadania skrzydeł wskazuje, że jego natura ma coś wspólnego z przestrzenią nieba. Ptak wychowany w klatce, kiedy z niej ucieka, może napotkać wiele niebezpieczeństw. Może go zaatakować jastrząb albo kot. Powinien więc najpierw przyuczyć się nieco, fruwając w zamkniętej przestrzeni. Kiedy w końcu poczuje, że jest gotowy, będzie mógł wyfrunąć na wolność. Podobnie jest z ludźmi: nawet jeśli nie można w jednej chwili przezwyciężyć wszystkich ograniczeń, ważną rzeczą jest wiedzieć, że nasz prawdziwy stan istnieje poza wszelkimi uwarunkowaniami i że naprawdę możemy go odkryć.